Od Piątaka po Piekło

21-11-2009

Każde ze środowisk, w których żyją ludzie, posiada często swoistą etymologię nazewniczą. Niekiedy, z wielkim już trudem przychodzi znalezienie korzeni powstania takiej, czy innej nazwy, która po dziś dzień, niekiedy pod szczególnym, innym zaś razem, pod na poły śmiesznym określeniem, funkcjonuje w danym miejscu.

Gmina Wapno, ze swoim potocznym, ustalonym przez lata nazewnictwem, nie jest pod tym względem zapewne, jakimś szczególnym wyjątkiem. Jadąc przez gminę Wapno, od południowej strony, z kierunku Damasławka mijamy dawne „Huby Srebrnogórskie”, które w roku 1887 zostały wydzielone z obszaru Srebrnej Góry i nazwane Komasinem.

Jadąc dalej, docieramy do miejsca zwanego w Srebrnej Górze, popularnie „Piątakiem”. Jedni uważają, iż nazwa pochodzi od pięciu zamieszkujących ten teren, swego czasu rodzin. Inni, jak nieżyjący już sołtys Srebrnej Góry Ludwik Bulera, utożsamiają tę nazwę z pięcioramiennym wiatrakiem, stojącym kiedyś w pobliżu. Mnie najbardziej zdaje się przekonywać historyczny element tego nazewnictwa, związany z funkcjonowaniem, jeszcze za czasów Wincentego Moszczeńskiego, właściciela Srebrnej Góry od roku 1820 – poczty dyliżansowej na trasie Kcynia – Wapno – Janowiec.

Postój, zwany popasem był urządzany w Srebrnej Górze, w miejscu nazwanym z czasem „Piątkiem”, gdzie była stacja pocztowa i zajazd. Nazwa „Piątek” wywodzi się od tego, że za piątka (ówczesna jednostka monetarna) można było odbyć przejazd z Kcyni do Srebrnej Góry. Ludzie z czasem przekształcili „Piątek” na „Piątak” i tak już pozostało po dzień dzisiejszy.

Jedźmy jednak dalej w kierunku Wapna, docieramy do jego części zwanej dziś „Wietnamem”. To właśnie tutaj z inicjatywy górników wapieńskich Brandta, Czaplińskiego, Francuziaka, Łokietka i innych w latach 1958-1960, pobudowane zostaje osiedle liczące 37 pięknych domów jednorodzinnych. Jako, że budowa ma miejsce w okresie trwania wojny wietnamskiej w latach 1957-1975, osiedle przetrwało po dziś dzień z nazwą „Wietnam”.

Przemieszczamy się o kolejne set metrów i docieramy do „Mieczkówka”, terenu wykupionego przez górników wapieńskich w latach 1923-24, od Bolesława Moszczeńskiego oraz ówczesnego dzierżawcy Srebrnej Góry, Stanisława Mieczkowskiego(właścicielem był dopiero od roku 1927), zięcia Bolesława Moszczeńskiego. Pobudowane osiedle, liczące 30 domków jednorodzinnych, z wiadomych przyczyn zostało „Mieczkówkiem.

W sąsiedniej wsi, Podolin odbywa się w tym samym czasie stawianie domów na parcelowanej ziemi z majątku Wilhelma Klemki. Tamtejszy obszar, zwany dość długo potocznie „Podolinkiem” usankcjonował się z czasem w opinii środowiskowej, jako „Parcelki”. W samym zas Podolinie, już tylko nieliczni pamiętają, co to była „Bógdorka”, „Kalawa” czy też „Grochówa”, oznakowane tak w potocznej mowie obszary gruntów, czy też zbiorniki wodne.

Gdybysmy wychylili się delikatnie z Podolina w kierunku zachodnim, dotarlibyśmy do „Madery”. Pobudowane tutaj domy sięgają roku 1931. Co tutaj wspólnego z portugalską Maderą mają te tereny. Dziś niektórzy powiedzieliby, że tam urodził się Cristiano Ronaldo, jednakże nazwa w rzeczywistości wzięła się z pobytu zdrowotnego marszałka Józefa Piłsudskiego na tej wyspie w okresie od grudnia 1930r. do marca 1931r.

W Wapnie przez lata funkcjonowały pojęcia „Gipsiaka”, „Wałów” czy też „Gór”. Były to tereny znajdujące się w sąsiedztwie kopalni soli, stanowiace często pozostałości po istniejacej tutaj tez przez lata kopalni gipsu. Na „Wałach”, sasiadujacych z „Górami” stały kiedyś 4 domy mieszkalne, stawiane jeszcze w latach 70-tych, IX wieku przez Bolesława Moszczeńskiego dla górników kopalni gipsu i ich rodzin.

Po wojnie w sąsiedztwie „Wałów” znajdował się zbiornik ze słoną wodą, gdzie można było leżąc w wodzie czytać gazetę. Nie trzeba było jechać nad Morze Martwe do Izraela. Najstarszym pobudowanym w Wapnie domem dla górników kopalni gipsu był ten , zwany popularnie „Piekłem”. Pobudował go najpewniej w roku 1852, Florian Wilkoński. Był czworakiem, przeznaczonym dla 16 rodzin, z czterema osobnymi wejściami, przed którymi były ogródki, a z tyłu zaś chlewiki.

Nie wiadomo do końca, co było kością niezgody dla zamieszkujących ten dom, jednakże przekazy ustne mówią, iż próbował godzić zwaśnione rodziny, między innymi ksiądz chodzący po kolędzie. Nie zdawało się to jednak na nic, gdyż wszyscy mieli swoje racje. Często jednak, koronnym argumentem, w prowadzonym w ostrym tonie dyskursie pomiędzy kobietami, było... wypięcie czterech liter. „Piekło” na ziemi, jak widać... stworzyli ludzie sobie sami.

Wyjedźmy jednak z opłotków Wapna. W miejscu, powyżej wieży ciśnień, na „Wapienku” (kiedyś ta nazwa była autentyczną nazwą miejscowości) ludzie mieszkali na tzw. „Cegielni”, gdyż faktycznie takowa kiedys się tam znajdowała. Stąd niedaleko już do Stołężyna i tamtejszej „Rakarni” – miejsca pełnego tajemnic, budowanego jeszcze za czasów okupacji przez Niemców, o którym jedni mówią, iż miał się tam znajdować zakład utylizacji zwierząt, drudzy a tych jest zdecydowana większość, twierdzą, iż miał to być obóz śmierci dla Polaków, z komorami gazowymi.

Jadąc zaś w kierunku wschodnim, od Stołężyna do Wapna, natrafiamy na osiedle domów zwane popularnie „Koreą”. Powstało w latach 1948-53, na bazie założonej już w roku 1938, górniczej Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej „Strzecha”. Z zysków otrzymywanych ze sprzedaży gipsu, z otwartej na czas budowy za zgodą Urzędu Górniczego, pozostałości po kopalni gipsu oraz z zaciągnietych pożyczek udaje się systemem gospodarczym pobudować 28 domów jednorodzinnych. Jako, że jest to czas wojny koreańskiej(lata 1950-53) pobudowane osiedle nazwano „Koreą”.

Jadąc jeszcze dalej na wschód docieramy do „Zaolzia”. Jest to obszar dawniejszej wsi Rusiec, rozparcelowany w roku 1938, z majątku niemieckiego junkra, Egona Koernera. Parcelacja, w wyniku której uzyskano pod budowę 51 działek zaowocowała powstaniem całego osiedla, którego nazwę, może niezbyt szczytną, przejęto z okresu aneksji Zaolzia od Czechów przez Polskę, w roku 1938.

Można by jeszcze wiele o Wapnie i okolicy w tej konwencji – można by o... „Reputach”, gdzie spędziłem swoje pierwsze lata po urodzeniu i nieomal straciłem życie, o potyczkach „barakorzy” z „pegeerokami”, o „Polonezie”, „Merkurym” i o „Sikorzankach”, o barach: „Pod Karaluchem” i „Górnik”, dziś przemianowanym na „Stacyjkę”. W nim zapewne niedługo, bo 4 grudnia spotkają się żyjący jeszcze wapieńscy górnicy i pracownicy Kopalni Soli w Wapnie i tam zapewne nie zabraknie nazewnictwa, które tu przedstawiam, będacego dla nich swojskim, najlepszym z chlebów...

Zbigniew Grabowski



Komentarze


Zajrzyj tutaj

Piosenki

Czytaj także

Zacna Nuta

Nasi Przyjaciele

O Wapnie

O nas

Wapno.info

Portal tworzony z myślą o Tobie

Portal społecznościowy Wapno.info powstał z myślą o aktualnych i byłych mieszkańcach Wapna. Jest miejscem spotkań przyjaciół i znajomych oraz źródłem cennych informacji. Więcej...