Morsy z Wapna

23-07-2009

Dopiero po godzinie rąbania siekierą w dwudziestokilkucentymentrowy lód człowiek zdaje sobie sprawę, że w morsowaniu najtrudniejsze wcale nie jest pokonywanie strachu ani ograniczeń, które podpowiada mu własne ciało. Najtrudniejsze okazuje się wyrąbanie przeręmbla...

Jest niedziela, piętnasty luty 2009. Dzisiaj grupka śmiałków z Wapna ma zamiar na własnej skórze sprawdzić, czy kąpiel w Jeziorze Czeszewskim także zimą jest przyjemna. Pełni zapału i naładowani pozytywną energią ruszamy więc na plażę od strony Wiśniewa.

Dwóch z nas ma już na swoim koncie zimowe kąpiele w Jeziorze Kierskim. Kilkukrotnie morsowaliśmy z zaprzyjaźnionym klubem morsa z Poznania. Poza weteranami po czeszewskiej plaży stąpa debiutant, który dzisiaj po raz pierwszy doświadczy przeszywającego uczucia zimna pomieszanego z gorącem okraszonym wartkim strumieniem adrenaliny i okresowymi wybuchami euforii.

Nauczeni wcześniejszymi doświadczeniami zabraliśmy ze sobą odpowiedni sprzęt. Mamy siekery i nie mogąc się doczekać upragnionej kąpieli przystępujemy do rąbania lodu.

Na początek sprawdzenie grubości zamarzniętej powierzchni. Dla zachowania bezpieczeństwa w jednym miejscu przebijamy się do wody i sprawdzamy grubość lodu. Na oko jakieś trzydzieści centymetrów - o kilkanaście więcej niż w tym samym czasie na Kiekrzu. Wiadomo, że nie będzie łatwo, ale chumory dopisują, więc rąbiemy dalej. W końcu nie ma to jak pociukać lód na świeżym powietrzu :)

Pracujemy pełną parą na dwie siekierki. Muszę w tym miejscu napomknąć, że wyrąbanie przerębla przed wcześniejszymi morsowaniami zajmowało nam od dwudziestu do czterdziestu minut, w zalezności od srogości mrozu, który skuł jezioro. Czeszewska tafla miała się jednak okazać bardziej wymagającym przeciwnikiem... Powoli zaczynamy przeczuwać, że dzisiejsze przygotowania do morsowania na długo zapadną nam w pamięć.

Zaczyna robić się zimno. Człowiek stojący na lodzie szybko przemarza. Wieje chłodny wiatr. Nie ma się jednak co nad sobą rozczulać. Czas chwycić ciężki sprzęt i pokazać, kto tu jest górą.

Żarty się skończyły. Albo my, albo lód. Zimno daje się we znaki, ale dopingujemy się wzajemnie i kontynuujemy pracę. Póki co zamiast przerębla mamy szczelinę o głębokości kilkunastu centymetrów, która napełniła się wodą. Każde mocniejsze uderzenie siekierą powoduje rozprysk lodowatej brei.

Jesteśmy przemoczeni. Ubrania zaczynają na nas zamarzać. Siekiera coraz częściej grzęźnie w szczelinie.

Walczymy dalej... Po półtorej godziny walenia siekierami w lód udało się. Kra wokół której wyrąbaliśmy szczelinę zakołysała się. To znak, że w żadnym miejscu nie jest przytwierdzona do reszty tafli i można ją wepchnąć pod lód.

Trzeba przyznać, że trochę się nasiłowaliśmy, zanim nam się to udało, ale wspólnymi siłami daliśmy radę.

Mamy więc upragniony przerębel, ale morale nieco podłamane. Zbyt długo toczyliśmy nierówną walkę z trzydziestocentymetrowym lodem, aby teraz bez słowa wskoczyć do wody. Jesteśmy zmęczeni i przemarznięci. Następuje chwila wahania...

Może przyjedziemy jutro? Może dzisiaj lepiej dać sobie spokój? W głowie gonitwa myśli... Patrzymy po sobie, nie chcąc się przyznać do własnej słabości. Potrzebujemy motywacji.

Nagle pada hasło "Rozgrzewka!". Decyzja zapadła. Nie po to waliliśmy siekierami w lód przez półtorej godziny, żeby się teraz poddać. Zaczynamy ostatnią fazę przygotowań.

Tuż przed kąpielą w lodowatej wodzie należy się odpowiednio rozgrzać. Trochę biegania, trochę podskoków, musi zrobić się cieplej. Dzisiejsza rozgrzewka powinna być trochę solidniejsza niż zwykle przez to, że zdążyliśmy przemarznąć.

Hasamy więc przez kilkanaście minut po lodzie i rozgrzewamy się. Czas ucieka nieubłaganie. Słońce zachodzi i robi się szaro.

Rozgrzewka dobiegła końca. Po odrobinie ruchu humory znowu dopisują.

Zmierzamy nad brzeg przerębla, czując pierwsze uderzenie adrenaliny. Słowo "pogoda" nabiera innego znaczenia, kiedy chodzi się po lodzie w samych kąpielówkach, nie zważając na mróz i wiatr.

Ostatnie chwile przed zanurzeniem... Widać niepewność w oczach debiutanta. To normalne przy pierwszym morsowaniu. Zwłaszcza, że Jezioro Czeszewskie zaserwowało nam dzisiaj nielichą przeprawę do swojego wnętrza.

Jesteśmy gotowi. "Na trzy: raz, dwa, trzy!"...

...i już jesteśmy w środku. Oddech jest nienaturalnie przyspieszony, trzeba czasu i koncentracji, aby go uspokoić. Na początku nie czuć zimna. Receptory znajdujące się w skórze blokują się, nie przepuszczająć bodźców temperaturowych. Jeszcze chwilka i...

"zanurzenie!". Stoimy w przeremblu w środku zimy i jesteśmy szczęśliwi. Morsowanie wprawia człowieka we wspaniały humor. Po kąpieli tryska się energią i optymizmem. Dzięki buzującym w naszym ciele hormonom człowiek doświadcza szczęścia na poziomie komórkowym.

Chwila dla fotoreporterów i można wyjść z przerębla. Po wyjściu z lodowatej wody doświadcza się przechodzącej przez całe ciało fali ciepła... no może poza stopami - w nie zawsze zimno ;)

Po wyjściu trochę ruchu i chlup - znowu do przerębla. Tego dnia trzykrotnie zanurzyliśmy się w lodowatej wodzie. Kąpiel była bardzo przyjemna, ale w pamięć zapadnie także nierówna walka z zamarzniętą taflą Jeziora Czeszewskiego.

Teraz, w środku lata, z utęsknieniem czekamy na kolejną zimę i chwilę, kiedy zamarzną jeziora. Początek sezonu w listopadzie. Już nie możemy się doczekać!

Mors z Wapna



Komentarze






anonim na Wapno.info

23:34 22-10-2011

Gratuluję samozaparcia. Ja zacząłem w zeszłym roku a teraz mamy już klub. Pozdrawiam, Wojtek z Lubania.


anonim na Wapno.info

11:47 02-11-2010

Kąpiel w Bałtyku o tej porze roku,to już jest wyczyn.Podziwiam,podziwiam...i pozdrawiam.


anonim na Wapno.info

20:07 30-10-2010

Chyba nowy sezon się powoli zaczyna? Dzięki za fajną relację, ciekawy artykuł. Podziwiam za odwagę i pozdrawiam. Chciałbym kiedyś też wejść do takiej zimnej wody. Na razie moje doświadczenia to wczorajsza kąpiel w Bałtyku - tez było fajnie


anonim na Wapno.info

16:15 20-03-2010

Janina! Mi też jest smutno, że w tym sezonie już nie pomorsuję, jednak cieszę się bardzo, że przedstawicielka Płci Pięknej chce do nas dołączyć. Odpisałbym Ci prędzej, ale dopiero teraz zauważyłem Twój komentarz. Mors z Wapna.


anonim na Wapno.info

19:39 16-03-2010

Koniec zimy,co na to morsy,bo mi zaczyna być smutno.W styczniu zaczęłam spacer boso po śniegu.Dzisiaj byłam pięć minut,może następnej zimy dołącze do klubu morsów.Janina


anonim na Wapno.info

23:31 11-02-2010

Panowie, jesteście asy. Ja do niedawna na samą myśl miałem gęsią skórę. Ale wciągnęły mnie poznańskie morsy właśnie. Mam nadzieję, że jak będziecie w Poznaniu to się razem wykąpiemy w przeręblu. Póki aura sprzyja. Na mojej stronce fotki z ostatnich kapieli. Pozdrawiam serdecznie. http://pomorst.prv.pl


anonim na Wapno.info

21:22 11-11-2009

Tej felix! Jak wskoczysz zimą do przerębla to Ci turbodymoman przestanie imponować!


anonim na Wapno.info

21:25 18-10-2009

Listopad coraz bliżej, temperatura coraz niższa, już niedługo trzeba będzie zacząć sezon. Być może znajdą się kolejni śmiałkowie gotowi podjąć wyzwanie?


anonim na Wapno.info

22:08 06-10-2009

turbodymoman zaskoczyłby morsów z wapna - moczyłbysię 2x 45 minut


anonim na Wapno.info

21:55 15-09-2009

Dajecie radę chłopaki - rezzzpect. Ciekawe czy taka niska temperatura może powodować bezpłodność? Patela nie poległ, ale na ostatniej fotce coś jest niewyraźny :D Pozdro dla Łosia Polarnego.


anonim na Wapno.info

13:55 10-09-2009

Nie bierz dragów, nie pij wina bowiem lepiej się rozświetla bania po drobinie morsowania.


anonim na Wapno.info

11:46 03-09-2009

Ale te morsy z Wapna przystojne i bardzo odważne.Gdybym nie była takim tchórzem to też bym spróbowała.Pozdrawiam.Fanka morsów


Zajrzyj tutaj

Piosenki

Czytaj także

Zacna Nuta

Nasi Przyjaciele

O Wapnie

O nas

Wapno.info

Portal tworzony z myślą o Tobie

Portal społecznościowy Wapno.info powstał z myślą o aktualnych i byłych mieszkańcach Wapna. Jest miejscem spotkań przyjaciół i znajomych oraz źródłem cennych informacji. Więcej...