Jestem w Wapna

05-11-2009

Poniżej prezentujemy wiersz jednego z mieszkańców Wapna. W sposób satyryczny opowiada on o wydarzeniach, które wielu z nas głęboko zapadły w pamięć.

Dziś w całym Wapnie jest poruszenie,
goście zjechali na zaproszenie.
Orkiestra dęta już maszeruje,
a pan Gościniak tak nią kieruje:
Wielką batutą daje znak z góry,
że mogą zabrzmieć górnicze chóry.

To Dzień Górnika - to wydarzenie
i stąd się wzięło to poruszenie.
Są też i kwiaty, mnóstwo medali
dla tych, co w pracy byli wytrwali.
W Domu Górnika na wielkiej sali,
gdzie wszyscy goście już się zebrali,

MINI-MAX włączył aparaturę,
na scenę wkroczył, zaśpiewał chórem.
I głośno zagrał najnowsze hity,
by zadowolić nawet elity.
A ku uciesze całej gawiedzi
górnicy tańczą, a część z nich siedzi.

Kadrowiec ruszył z księgową w tany,
aż mu zazdroszczą wszystkie trzy zmiany.
Aby zachęcić wszystkich do tańca,
rozdano kiszkę i ćwiartkę grzańca.
Zenek z Gustawem wydają brzmienie,
aby wywołać serc poruszenie.

Waldek w perkusję tak mocno wali,
aż się rozlega po całej sali.
Jacek na basie też im wtóruje,
że nawet tańczą największe zbóje.
Na tej zabawie dwaj bracia byli,
którym lekarze w gips nogi wsadzili.
Powód zaś tego był dość typowy,
nie tam gdzie trzeba wsadzili głowy.

Ponad pół wieku sielanka trwała,
aż się natura nie zbuntowała.
Piątego sierpnia tak się zdarzyło,
wszystkich górników coś obudziło.
Zerwani wszyscy na równe nogi,
zaczęli zmiatać sufit z podłogi.
Domy się walą, ziemia zapada,
czas się pakować i z Wapna spadać.

A wokół wszędzie milicja stała,
by się wieść z Wapna nie wydostała.
Gazety milczą i w radiu cisza,
że dziś już nie ma domu Kubisza.
Sznur samochodów rozwozi ludzi
i ich dobytek po drodze gubi.
Na drodze leżą mebli fragmenty,
aby podkreślić los ludzi kręty.

Ludzie są smutni i płacz w nich wzbiera,
chociaż dyrekcja łzy im ociera.
Odszkodowania płaci od ręki,
aby złagodzić górnicze męki.
Dwaj milicjanci na kacu byli,
i Dytczakowi kompot wypili.
Zamiast dobytku ludzi pilnować,
zaczęli wszystkie domy plądrować.

Tego zaś ukryć rady nie dali,
na Przemka łyżwach się przejechali.
Sprawa ta głośna była niestety,
dlatego dzisiaj noszą berety.
Górnicy z Wapna to we krwi mają,
czwartego grudnia wciąż się zbierają.
I tak wśród wspomnień przy pełnej sali,
wciąż pokazują garście medali.

Gdy zamknę oczy nadal to widzę,
że mnie tam nie ma ciągle się wstydzę.
Wstydzę się bardzo, że dałem nogi,
gdy się dla Wapna zaczął czas trwogi.
Siła tych wspomnień serce porusza,
że sam już nie wiem, gdzie jest ma dusza.
Czy na obczyznę już wyjechała,
czy nadal w Wapnie gdzieś pozostała.

Chociaż - gdzie dom mój, las dzisiaj rośnie,
na moje Wapno patrzę radośnie.
Wszyscy mieszkańcy się postarali
i gospodarza dobrego wybrali.
Przecież to widać, bystry być musi,
z Banku Europy forsę wydusi.
A co wydusi zainwestuje,
że wkrótce miasto nam wybuduje.

Gdy widzę troskę i to staranie,
to wiem że Wapno nam zmartwychwstanie.
By mej tęsknoty męki ukrócić,
muszę do Wapna co prędzej wrócić.
A żeby wrócić muszę wyjść z cienia,
powiem Wam krótko - do zobaczenia.

Anonim



Komentarze






anonim na Wapno.info

16:05 11-11-2009

Naprawdę dobry wiersz. Może autor zechce napisać jakąś bardziej współczesną satyrę?


anonim na Wapno.info

12:11 09-11-2009

Wiersz bardzo dobry i z wielkim poczuciem humoru.Mam nadzieję,że autor w/w wiersza jeszcze coś opublikuje.


Zajrzyj tutaj

Piosenki

Czytaj także

Zacna Nuta

Nasi Przyjaciele

O Wapnie

O nas

Wapno.info

Portal tworzony z myślą o Tobie

Portal społecznościowy Wapno.info powstał z myślą o aktualnych i byłych mieszkańcach Wapna. Jest miejscem spotkań przyjaciół i znajomych oraz źródłem cennych informacji. Więcej...