Ryszard Sierszulski

29-05-2012
Mistrzostwa Europy rok 1958(Czechosłowacja) - R.Sierszulski czwarty od lewej strony

Rok 1958. W składzie reprezentacji Polski na Mistrzostwach Europy w Pradze obok takich nazwisk jak Tadeusz Szlagor, Leonard Tietaniec, Wojciech Rutkowski, Romuald Mazurek, Aleksy Szołomnicki, Waldemar Poleszczuk, Aleksander Gediga, Marian Radomski, Mirosław Schlef, Tadeusz Siwek czy też Alfred Szperling widnieje nazwisko Ryszarda Sierszulskiego.

Mija kolejne 10 lat i w kadrze reprezentacji Polski wyjeżdżającej w roku 1967 na Mistrzostwa Europy do Stambułu, z zadaniem wywalczenia pierwszego historycznego awansu do turnieju olimpijskiego w Meksyku, znów napotykamy nazwisko Ryszarda Sierszulskiego. Polacy, pomimo fatalnego losowania zajęli tam 3 miejsce za Związkiem Radzieckim i Czechosłowacją. Zdobyli brązowy medal, a co najważniejsze olimpijskie paszporty. Przez całe mistrzostwa zespół grał w zasadzie pierwszą szóstką: Jerzy Szymczyk, Zdzisław Ambroziak, Edward Skorek, Romuald Paszkiewicz, Tadeusz Siwek oraz Ryszard Sierszulski. Poza wymienionymi w reprezentacji byli: Wojciech Rutkowski, Stanisław Gościniak, Aleksander Skiba, Zbigniew Jasiukiewicz, Stanisław Zduńczyk oraz .... tak, tak – słynny późniejszy „Kat”, jak przezywano Huberta Wagnera – trenera reprezentacji Polski, która w roku 1974 zdobyła mistrzostwo świata, a dwa lata później w Montrealu olimpijskie złoto, pokonując w finale 3 : 2, faworyzowaną ekipę Związku Radzieckiego.

Kim był Ryszard Sierszulski, który w reprezentacji Polski tamtych lat rozegrał 198 spotkań, 3 – krotnie występował w Mistrzostwach Europy oraz również 3 – krotnie był uczestnikiem Mistrzostw Świata? Jako uczestnik Mistrzostw Europy w roku 1967 w Stambule zakwalifikował się wraz z zespołem do Igrzysk Olimpijskich w Meksyku w roku 1968, jednakże odniesiona kontuzja kręgosłupa wyeliminowała go z uczestnictwa w tej imprezie...

Urodził się 8 września 1935 roku w Podolinie. Jego rodzice to Zuzanna i Nikodem Sierszulscy. Rodzina niezwykle liczna, miał 6 braci i 3 siostry, z których jedna zmarła. Naukę rozpoczął w Szkole Podstawowej w Wapnie, jeszcze za czasów okupacyjnych i kontynuował ją tam też po wojnie. Chłopak zawsze wyróżniał się wzrostem i przy tym niezłą sprawnością ruchową. Rysio nie myślał wtedy jeszcze o tym, iż jego powołaniem jest siatkówka. Zacięcie trenował piłkę nożną w miejscowym klubie „Górnik”, gdzie ze względu na warunki fizyczne sugerowano mu pozycję bramkarza, bądź środkowego obrońcy.

Po ukończeniu wapieńskiej „podstawówki” na dalszą naukę wybrał liceum w Kcynii. Od roku 1949, pociągiem ze stacji PKP w Wapnie, codziennie przez 5 lat wyruszał w niedaleki, inny świat w poszukiwaniu wiedzy i swego miejsca w życiu. Z tą wiedzą bywało różnie... dlatego 10 klasę przyszło mu powtarzać. Przydarzyło to się jednak w przeszłości samemu Tadeuszowi Kościuszce, więc żaden to dyshonor dla Ryszarda, który udowodnił późniejszym swym życiem, iż był to tylko przerywnik na drodze, do mającej niedługo nastąpić – ciekawej kariery sportowej.

Ryszard postanowił zrobić użytek ze swego wzrostu (skakał wzwyż 190 cm). Natrafił w kcyńskim liceum na wyjątkowy klimat do sportu oraz przede wszystkim na moment, gdy państwo polskie postanowiło zadbać o tężyznę fizyczną młodego pokolenia organizując najpierw Biegi Narodowe, a później tworząc cały system rozgrywek, przygotowujący młodzież do Ogólnopolskich Spartakiad Szkolnych. Doskonale wkomponowali się w ten system ówcześni nauczyciele sportu w kcyński liceum – Alojzy Nowak, człowiek również o uzdolnieniach muzycznych, opiekun chóru oraz od roku 1952 Stanisław Dawidowski. Ryszard miał w swym otoczeniu nie byle jakie towarzystwo. Maria Ściesińska z Szubina znakomicie biegała na 60 m. Na I Ogólnopolskiej Spartakiadzie Szkolnej we Wrocławiu w roku 1953, rywalizowała z przyszłą reprezentantką kraju – Barbarą Lerczakówną. Znakomicie grały w siatkówkę – Zenobia Byczyńska, Hilaria Kujawa, Danuta Jułkowska, a przede wszystkim Genowefa Masewicz, której serwów bały się wszystkie dziewczyny w okręgu. Męska reprezentacja tamtego okresu opierała się głównie na Andrzeju Hanyżewskim, który obok Ryszarda Sierszulskiego był niekwestionowaną gwiazdą siatkówki w kcyńskim liceum.

Zresztą ze związku małżeńskiego Genowefy Masewicz oraz wspomnianego Andrzeja Hanyżewskiego urodziła się znakomita reprezentantka Polski lat siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych w siatkówce – Marzena Hanyżewska z „Czarnych” Słupsk, którą miałem przyjemność swego czasu poznać w Łodzi, gdzie przebywałem wraz z 3 – ligową, piłkarską drużyną „Polonii” Piła, w której zdarzyło mi się grać. Marzena, to była niezwykle piękna i inteligentna dziewczyna...

W reprezentacji liceum na Sierszulskiego od roku 1952 nagrywał Jan Polewczyński, przyszły dyrektor tegoż liceum, a zarazem człowiek, dzięki któremu w dużym stopniu mogę się dziś dzielić z Państwem tymi oto – informacjami... Reprezentację uzupełniali między innymi - Stanisław Franciszkiewicz, Jacek Sikorski oraz Stanisław Mańkowski, przyszły prokurator z Szubina. Byli tez nieźli piłkarze nożni, jak Chróściński czy też Jan Nowacki, przyszły piłkarz bydgoskiej „Polonii”. W grupie tej znalazł się również znakomity biegacz na różnych dystansach, od 100 do 1000 m – Grzegorz Nowicki, przyszły zawodnik akademickiej reprezentacji Polski w biegach sztafetowych, a nawet uczestnik Memoriału im. Janusza Kusocińskiego w roku 1957 w biegu na 400 m, w którym uzyskał czas 49,1 sek.

Wróćmy jednak do Ryszarda Sierszulskiego i reprezentacji siatkarzy liceum w Kcynii... W roku 1952 rozpoczęły się rozgrywki w piłkę siatkową, które miały doprowadzić najlepsze drużyny na Ogólnopolską Spartakiadę Szkolną do Wrocławia. Zarówno męska jak i żeńska drużyna siatkówki, zwycięsko przeszły pierwszy szczebel eliminacji, jakim był turniej w Nakle n. Notecią. Później była wygrana w Bydgoszczy/panie niestety odpadły/ i kolejny etap - udział w zawodach wojewódzkich piłki siatkowej szkół ponadpodstawowych w Toruniu. Zajęli tam, jako szkoła 3 miejsce. Obserwatorzy tegoż turnieju wybrali do reprezentacji województwa bydgoskiego dwóch przedstawicieli kcyńskiego liceum – Andrzeja Hanyżewskiego oraz Ryszarda Sierszulskiego. Reprezentacja oparta głównie na zawodnikach z Chełmna oraz Kcynii, zajęła w I Ogólnopolskiej Spartakiadzie Szkolnej we Wrocławiu miejsce trzecie. To był ciekawy turniej. Grał również we Wrocławiu, przyszły kolega Ryszarda z reprezentacji – Wojciech Rutkowski. Był rok 1953, w następnym 1954 - w gronie 50 abiturientów opuszczających mury kcyńskiego liceum znalazł się Ryszard Sierszulski.

Zanim to jednak nastąpiło, w klasie, która była zawsze zgrana i gdzie często się wzajemnie dopingowano do lepszej nauki i udzielano sobie wzajemnej pomocy, odbyło się pożegnalne spotkanie. Jan Polewczyński przygotował prezentację o koleżankach i kolegach, o ich dalszych, przypuszczalnych życiowych losach... Gdy przyszedł czas na Ryszarda Sierszulskiego, powiedział: Oto, stoi przed nami... przyszły reprezentant Polski w siatkówce. Nawet nie przypuszczał wtedy, jak szybko ziszczą się jego prorocze słowa.

Po ukończeniu liceum w Kcynii, Ryszard Sierszulski podjął studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Równocześnie zaczął grać w siatkówkę w drużynie wielokrotnego mistrza Polski: AZS - AWF Warszawa, na którym w większości opierała się też reprezentacja kraju. Co o tym okresie jego kariery pisze starszy kolega z reprezentacji Polski, a później również jej trener w latach 1964-1967, Tadeusz Szlagor: Rysiek w 1954 roku przyszedł na AWF, jako „siatkarz nieznany”. Jego warunki fizyczne, lewa ręka /dla której później znany sprawozdawca Bohdan Tomaszewski nazywał go „polskim mańkutem” -przypisek autora/, zwróciły uwagę ówczesnego trenera AZS-AWF w siatkówce, wielokrotnego mistrza Polski i teoretyka, pana Zygmunta Krauze, który był również pracownikiem katedry gier sportowych AWF. Trener dr. Zygmunt Krauze, włączył go w skład swojego zespołu i poświęcił mu bardzo dużo czasu w treningu indywidualnym. Rysio w krótkim okresie czasu został zaakceptowany i stał się członkiem pierwszego zespołu. Jego talent i cechy charakteru jeszcze raz potwierdziły wielką znajomość rzeczy przez dr. Z. Krauze o przydatności do tej dyscypliny sportu.

Ryszard zdobył w tym czasie z drużyną AZS - AWF 4 – krotnie mistrzostwo kraju, a od roku 1958 przeszedł do drużyny CWKS Warszawa – Centralny Wojskowy Klub Sportowy, późniejsza „Legia”. Z tą drużyną zdobył jeszcze 3 – krotnie mistrzostwo Polski. W roku 1957 wystąpił w reprezentacji AZS na Uniwersjadzie w Paryżu, gdzie drużyna zajęła 2 miejsce. Zdarzyło się wtedy, iż o mającym się odbyć turnieju we Francji wyczytał przebywający w Belgii braciszek z zakonu oblatów. Przyjechał na turniej do Paryża i głośno dopingował Ryszarda, nazywając go w pewnym momencie jego pseudonimem szkolnym: „Sarna”. Jakież było zdziwienie Ryszarda Sierszulskiego, licealnej „Sarny”, gdy w dopingującym go zakonniku odkrył kolegę – Frankowa, z którym rozpoczynał naukę w Kcynii...

Od tego czasu aż do roku 1967 był nieprzerwanie członkiem kadry narodowej. Zdarzało się, że mecze reprezentacji Polski transmitowała w tamtym czasie telewizja. Rodzina w Podolinie usadawiała się wtedy przed telewizorem marki „Neptun”, czarno-białym oczywiście i obserwowała poczynania Ryśka, który w reprezentacji Polski grał przeważnie z nr 8. Mama Zuzanna oprócz jego gry zauważała też i inne sprawy. Padały wtedy niespodziewane słowa: Nie ogolił się „szczyndrok...”.

3 listopada 1965 roku miał miejsce w Kcynii zjazd absolwentów tamtejszego liceum. Z wielkim przejęciem oczekiwano Ryszarda Sierszulskiego, reprezentanta Polski w siatkówce. Przyszło wtedy na ów zjazd „pół Kcynii”. Odbyły się, na boisku przy szkole 2 mecze, które po dziś dzień wywołują uśmiech uczestników wydarzeń. W pierwszej rozgrywce spotkali się absolwenci liceum z aktualną wtedy reprezentacją szkoły. Gra absolwentów opierała się zasadniczo na dwójce zawodników: Hanyżewski – Sierszulski. Wynik 2 :0 na korzyść absolwentów był czymś oczywistym, jednakże w drugim meczu wspomniana dwójka grając samotnie przeciwko całej reprezentacji liceum, wygrywając również 2 : 0, uczyniła to w sposób jeszcze bardziej dosadny.

Takie mecze, we dwóch przeciwko całej drużynie nie były dla Ryszarda niczym nadzwyczajnym. Wspominał on swoim kolegom, iż zdarza się jemu, gdy przebywa na wczasach nad morzem, rozgrywać mecze... w pojedynkę przeciwko całej, grającej na przyzwoitym poziomie drużynie przeciwnej. Miewał wtedy jednak możliwość dwóch odbić piłki.

Wspomnienie o meczu Ryszarda, który mając za partnera - Kazimierza Stoińskiego, kolegę z Wapna, pokonał drużynę przeciwników w pełnym sześcioosobowym składzie odżywa też na kartkach historii wapieńskiego sportu. Mecz został rozegrany na początku lat sześćdziesiątych, na ceglanych kortach przy wapieńskiej szkole podstawowej, pozostałości po elitarnym klubie tenisa ziemnego z czasów przedwojennych, który odwiedziła ponoć sama Jadwiga Jędrzejowska...

W roku 1967 wraz z drużyną CWKS „Legia” Warszawa, w ramach rozgrywek Pucharu Polski odwiedził Ryszard Bydgoszcz. To było ostatnie pożegnanie ze znajomymi z czasów szkolnych, między innymi z Janem Polewczyńskim - nagrywającym z liceum w Kcynii.

W roku 1969 Ryszard Sierszulski wyjechał z kraju. Ostatni rok kariery w Polsce kontynuował w klubie LZS Mazowsze. Wyjazd do Francji (na 6 lat) na życzenie tamtejszych władz sportowych był legalny. Pisał swego czasu o tym Przegląd Sportowy, iż był Ryszard Sierszulski prekursorem siatkówki właśnie francuskiej i belgijskiej. Grał w tamtejszych drużynach I oraz II ligi, aż do 55 roku życia. Był nauczycielem wychowania fizycznego, trenerem i grającym zawodnikiem. W dużym stopniu jego zasługą jest późniejszy rozwój siatkówki w obu tych krajach.

We Francji na nieomal 30 lat zakotwiczył w Dunkierce. Tam też pochował swoją córkę, która studiowała medycynę i wyszła za mąż, za Francuza. W czasie pobytu na Martynice, znakomicie pływająca dziewczyna – utopiła się. Wielka musiała być rozpacz rodziców po stracie jedynego dziecka. Być może chcąc odegnać złe myśli i wspomnienia, przenieśli się na drugi koniec Francji, do niewielkiej miejscowości Allee du Haurat, odległej od Dunkierki o prawie 800 kilometrów.

Zbigniew Grabowski



Komentarze






anonim na Wapno.info

15:43 09-10-2018

Jako 12-latek z podziwem i uwielbieniem oglądałem zwycięskie mecze Pana Ryszarda przeciwko szóstce ratowników plażowych. Pewnego razy zniecierpliwiona żona przypomniała mu o ojcowskich obowiązkach przed ostatnim setem. Pan Ryszard zaserwował 15 asów (w 1963 r. grało się do piętnastu)


anonim na Wapno.info

21:37 12-01-2016

Nazywam sie Ryszard Waluk (ur 12/11/1947)i doskonale pamietam Ryszarda Sierszulskiego z tych czasow kiedy byl moim nauczycielem WF-u w Liceum Ogolnoksztalcacym im. Dobiszewskiego przy ul. Dolnej w Warszawie. Niestety nie wspominam go dobrze ani jako nauczyciela ani jako czlowieka poniewaz Sierszulski czesto znecal sie nad dziecmi uczniami. Bylem osobiscie jednym z poszkodowanych. Kiedy z powodu niskiego wzrostu mialem trudnosci w przeskoczeniu kozla kilkakrotnie rzucal we mnie specjalna ciezka pilka tak ze zlamal mi zebro. Pozniej za spadniecie z liny na ktora mi kazal sie wspiac uzywajac tylko rak zlosliwie i z rozmyslem wylamal mi trzeci palec w lewej rece co doprowadzilo do trwalego uszkodzenia pzysrodkowego stawu miedzypaliczkowego. Potem zagrozil mi ze mnie "zabije" jesli sie komukolwiek poskarze. Ci co mi nie wierza moga sie ze mna skontaktowac po wiecej szczegolow na rwaluk@bigpond.net.au.


anonim na Wapno.info

21:23 06-06-2012

Ma ta nasza ZIEMIA WAPIEŃSKA swoich bohaterów.


anonim na Wapno.info

20:15 29-05-2012

Historia Wapna i okolic pełna bohaterów. Dobrze, że jeszcze ktoś o nich pamięta. Chwała!


Zajrzyj tutaj

Piosenki

Czytaj także

Zacna Nuta

Nasi Przyjaciele

O Wapnie

O nas

Wapno.info

Portal tworzony z myślą o Tobie

Portal społecznościowy Wapno.info powstał z myślą o aktualnych i byłych mieszkańcach Wapna. Jest miejscem spotkań przyjaciół i znajomych oraz źródłem cennych informacji. Więcej...