Zima stulecia

09-02-2010

Na zdjęciu od lewej strony: Zbigniew Kozak, Józef Grabowski, Marian Trzaskawka, Tadeusz Światłowski, Henryk Piasecki, Piotr Żakowski, Leon Żakowski

Śniegiem zaczęło ostro sypać, gdzieś pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Sylwestrem. W owym czasie, mieszkałem w Pile, podobnie jak wielu wapnian, ewakuowanych po zatopieniu kopalni soli w 1977r, którzy gdzieś, w Polsce - musieli szukać swoich nowych „gniazd”. Ciągnęło mnie jednak na „stare śmieci” Z moimi przyjaciółmi z Wapna, umówiłem się na noc sylwestrową 1979r. do Ośrodka Szkoleniowo – Wypoczynkowego Urzędu Wojewódzkiego z Piły, który miał swoją siedzibę w Srebrnej Górze(za dwa lata, w roku 1981 przemianowano go na Państwowy Dom Rencistów).

Specjalny autobus, który wiózł z Piły niedoszłych uczestników zabawy do Srebrnej Góry, zdołał pomimo tego, iż trasę przecierał specjalny pług wirnikowy – dotrzeć zaledwie do przedmieść Chodzieży. Dalej już się nie dało... Sylwestra spędziłem więc w Pile, lecz to nie było już „to”.

Sama zaś Piła, w kilka dni zamieniła się w śniegową pustynię. Oddelegowani z zakładów pracy, przez tydzień żłobiliśmy tunele w, na wysokość człowieka usypanych zaspach, przez które usiłowały się przebić miejskie środki komunikacji...na ogół bez efektu. Później rzucono nas na tory, na pomoc wojsku, które usiłowało „wykopać”, stojące często gdzieś w „pustym polu” pociągi.

Zima ciągnęła się długo...Jeszcze w nocy z 14 na 15 lutego 1979r. w zaspach w okolicach Piły utknęły 3 pociągi osobowe. Bywało, że pasażerów z pociągów, gdzieś w Polsce ewakuowano przy pomocy helikopterów. Dzień 15 lutego 1979r. przeszedł też do historii owej „zimy stulecia”, z racji wybuchu gazu w Rotundzie PKO w Warszawie, co było pokłosiem panujących ekstremalnych warunków pogodowych. Zginęło wtedy 49 osób, a ponad setka została rannych.

Przez ponad tydzień, niekiedy dłużej - nie funkcjonowały normalnie szkoły. Wiele zakładów pracy i instytucji wstrzymało oddech. Ludzie siedzieli po domach, nie ruszając się z domowych pieleszy. Miało to skutkować na jesieni 1979r. zwiększonym przyrostem naturalnym. Wiadomo – coś za coś.

Dziś, środki przekazu donoszą: poprzedniej nocy zamarzło w Polsce 10 osób, wczoraj 8. Co przyniosą kolejne, już może, nie z temperaturą poniżej 20 stopni Celsjusza, mroźne dni?

„Zima stulecia” w Wapnie i okolicy również nie przeszła bez echa. Idący piechotą do domu, będący na przepustce z wojska – Tadziu Kaniewski, zamarzł w zaspach niespełna 300m od tablicy z napisem - Wapno. Natrafił na niego spychacz odśnieżający drogę. Jego pogrzeb, też był swoistą droga przez mękę w tamte dni... Gdy zmarł senior rodu Gawrońskich, trumnę ze zwłokami trzeba było przez zaspy przewieźć na spychaczu.

Ludzie, idący z Ruśca do Wapna i z powrotem, przemieszczali się, nie głównymi drogami, gdyż te były zasypane lecz wąską ścieżynką, wyżłobioną setkami stóp, na skos przez pola. Bywało, że do sklepów okoliczni gospodarze podjeżdżali na koniach, bo tego bynajmniej środka lokomocji wtedy było jeszcze pod dostatkiem. Inne zaś konie - mechaniczne, nie do końca były w stanie zastąpić godnie, te pociągowe.

Roman Sikorski, pracujący w tamtym czasie w Państwowym Gospodarstwie Rolnym w Wapnie, na samo wspomnienie tamtej zimy dostaje gęsiej skórki. Mleko, które trzeba było odstawiać do zlewni w Damasławku, transportowano wtedy przy pomocy 3 ciągników, sprzężonych z sobą. Śniegowe zaspy stawiały opór i nie było takich zaklęć, którymi można wtedy było otworzyć śniegowe bramy.

Ludzie, dojeżdżający z Wągrowca do pracy w wapieńskiej kopalni, wyglądali nieraz, jak śniegowe bałwany, gdy przyszło im zapychać autobus, stawiający opór w śniegowych zaspach.

Irena Kanarkowska, na kilka dni przed spodziewanym porodem, przedostała przez śniegowe morze zasp, od swoich rodziców w Ruścu, do Wapna gdzie kilka dni wcześniej małżonkowie otrzymali przydział na nowe mieszkanie z kopalni. Pomimo, iż jeszcze nie zagospodarowane, było jedyną szansą, iż w czas porodu może dotrzeć tutaj karetka. Powrotna droga ze szpitala w Wągrowcu, już z nowo narodzonym dzieckiem – starą „Warszawą” Kowalskich, która „żwawo” przebijała się przez zaspy na drogach - trwała przeszło 4 godziny, czyli z prędkością 6km na godzinę.

Dla mnie, luty 1979r. kojarzy się z zimowym obozem sportowym, na którym przebywałem wtedy, wraz z 3-ligową drużyną piłki nożnej „Polonii” Piła. Trenerowi i zarządowi klubu, panujące warunki nie przeszkadzały w żaden sposób. Mieliśmy za cel: wywalczyć awans do 2 ligi. Zimowe zaś przebieżki, w kopnym śniegu, to dla piłkarza, w tej porze roku - chleb powszedni. „Ładowaliśmy” więc, akumulatory naszych organizmów, nie myśląc o „zimach stulecia”, często zaś po treningu, skonani – zasypialiśmy, zapominając nieomal, jak się nazywamy.

Zbigniew Grabowski



Komentarze






anonim na Wapno.info

15:36 12-02-2010

Zima stulecia-bardzo dobrze ją pamiętam,ponieważ 30.12.78roku zawierałam związek małżeński.Wszystko było pięknie przygotowane,ale życie napisało inny scenariusz.Przyszły mrozy i nasypało bardzo dużo śniegu.Tak zasypało Piłę i okolicę,że na ślub dotarła tylko garstka gości.Nie dojechali rodzice i rodzeństwo męża,nie dojechali świadkowie,i nawet mój bukiet ślubny nie dotarł.Gdy zbliżała się godzina wyjazdu do USC,zaczęło się gorączkowe poszukiwanie świadków.Padło na moją sąsiadkę i taksówkarza,który nas wiózł do USC.Za wiązankę ślubną posłużyły 3 gożdziki,w tym 1 złamany,które przyniosła sąsiadka świadek.A potem ślub kościelny.W kościele było tak zimno,że msza z kazaniem trwała 20minut.I wesele,gdzie garstka gości jadła i piła do rana.Po paru dniach wracaliśmy z mężem do Wapna.Obładowani wielkimi torbami,w których mieliśmy torty,placki,wędliny,mięsa i wódkę,wczesnym rankiem wyruszyliśmy w podróż.Jechaliśmy czym się dało.Z Piły do Wągrowca pociągiem.W Wągrowcu parę godz.czekania i autobusem do Damasławka.Z Damasławka na pieszo do Turzy,a z Turzy traktorem do Wapna.Póżnym wieczorem bardzo zmarznięci i głodni dotarliśmy do Wapna.A znajomym długo musieliśmy opowiadać jak pokonaliśmy drogę Piła-Wapno,i jak to jechało się tym traktorem.Po paru miesiącach dowiedzieliśmy się,że niektórzy goście wracając z naszego wesela,Nowy Rok spędzali w pociągu.


anonim na Wapno.info

21:22 10-02-2010

No to będziemy mieli co wspominać za 30 lat:) Na nasze (nie?)szczęście dzięki dzisiejszej technice ta zima aż tak bardzo nie doskwiera jak wtedy, ale i pewnie uroku w niej trochę mniej...


Zajrzyj tutaj

Piosenki

Czytaj także

Zacna Nuta

Nasi Przyjaciele

O Wapnie

O nas

Wapno.info

Portal tworzony z myślą o Tobie

Portal społecznościowy Wapno.info powstał z myślą o aktualnych i byłych mieszkańcach Wapna. Jest miejscem spotkań przyjaciół i znajomych oraz źródłem cennych informacji. Więcej...