Nur für Deutsche – tylko dla Niemców

12-05-2011
Tylko dla Niemców

Przecież tutaj, wszystko miało być - nur für Deutsche... Los, był jednak na tyle przekorny, że w styczniu 1945r - znów szukali swojej drogi, która miała ich zaprowadzić, tym razem - w nieznane.

Dlaczego?

Do napisania tego artykułu skłoniło mnie pytanie, które zadał mi przed paroma dniami, jeden z „moich” młodych piłkarzy, którego jeszcze nie tak dawno byłem trenerem: ”Czy, wie Pan - jaka była niemiecka nazwa, miejscowości Komasin?... Rozmawialiśmy na ten temat, na lekcji w szkole... i nikt nie wiedział...” Nazwa ta, jak przyznaję - nie była mi obca. Chłopak, swoim zapytaniem, zmusił mnie jednak do dużej dozy refleksji...

Minęło, prawie 65 lat od zakończenia II wojny światowej, która przyniosła śmierć ponad 6 mln. ludności, narodowości polskiej, a my... zapominamy o czasach, tak tragicznych dla pokolenia naszych rodziców i dziadków, o faktach tak oczywistych dla nich...lecz, jak się okazuje - mało ważnych lub nieważnych, dla obecnego pokolenia. Dobrze to, czy źle? Świat, stworzony jest, między innymi - dla ludzi o czystym, jasnym obliczu lecz ciągle musimy pamiętać o tym, iż zdanie: „Człowiek, to brzmi dumnie...” nie dla wszystkich przez lata było jednoznaczne. Było też, interpretowane na swój sposób, przez niemieckie pokolenie nadludzi, którzy w czasie okupacji - naród polski zakwalifikowali do innej kategorii społecznej - podludzi. Dla tej grupy, skazanej na rozłożoną w czasie, częściową eksterminację - władze niemieckie stworzyły swoisty system wyjątkowo okrutnych i bezwzględnych przepisów prawnych, w których słowo – śmierć, było na porządku dziennym.

Tylko dla Niemców

„... Kto dopuszcza się czynu gwałtu przeciw Rzeszy Niemieckiej – kara śmierci. Kto umyślnie uszkadza urządzenia władz niemieckich – kara śmierci. Kto nawołuje do nieposłuszeństwa zarządzeniom władz niemieckich – kara śmierci. Kto dopuszcza się czynu gwałtu przeciw Niemcowi, z powodu jego przynależności do narodu niemieckiego – kara śmierci. Kto, otrzymawszy wiadomość o zamiarze popełnienia jednego z powyższych przestępstw, zaniecha o nich donieść władzy niemieckiej – kara śmierci...”

Dla Niemców, w czasie wojny były wszystkie przywileje - ekonomiczne, polityczne i socjalne. Dla nich, była większość restauracji i kawiarni, mogli korzystać z hoteli, przejazdu pociągami - pierwszą i druga klasą, lepszą klasą tramwajów, korzystać z łaźni publicznych i plaż, mieć osobne ławki i place zabaw dla dzieci i przywilej obowiązkowego czapkowania...

Tylko dla Niemców

Wapno, po niemiecku Salzhof

Niemcy, wkraczając we wrześniu 1939r. do Wapna – przychodzili tutaj z określonym planem – Polacy mogą być jedynie służącymi i mogą służyć... tylko Niemcom. Walczący w obronie swej wolności żołnierze, pochodzący z Poznańskiego, którzy dostali się do obozów jenieckich... październikowym zarządzeniem władz niemieckich, zostali wypuszczeni na wolność i musieli się stawić w swoich miejscach zamieszkania. Tutaj, na dzień dobry - napotykali tablice, z niemieckimi nazwami swoich miejscowości. Wapno, przemianowano na Salzhof, Srebrną Górę na Silberberg, Aleksandrowo na Alexandrę, Graboszewo na Graben, chociaż funkcjonowała również nazwa Graboschewo. Stołężyn, to był już Hundertwissen, chociaż napotykałem również nazwę - Stolenschin. Komasin został Klemkenhofem, Rusiec – Ruschitzem, natomiast Podolin – Salzbergiem. Niemcy, często tablice z nowymi nazwami miejscowości - mieli przygotowane już w momencie wkraczania do tych miejscowości. Zamierzając utrzymać Polaków na niskim poziomie umysłowym, zlikwidowali w Wapnie polską szkołę. Utworzyli własną, tylko dla dzieci z Wapna, obejmując nauką dzieci w wieku od 7 – 14 lat. Dzieci z okolicznych wsi zostały pozbawione możliwości nauki. Nauczycielki - Petrych z Komasina (Klemkenhofu) oraz Bednarska z Podolina (Salzbergu), nie miały odpowiednich kwalifikacji, jednakże plan był prosty – nauczyć dzieci czytać i pisać po niemiecku oraz rachunków i działań matematycznych, w zakresie liczby 500. Dzieci uczyły się do 14 lat, potem szły do pracy. Nauka odbywała się w starym budynku szkoły, gdyż nowy zajęli Niemcy dla swoich politycznych celów. Dzieci młodsze(7-10lat) chodziły na lekcje w godzinach od 8,oo – 10,oo. Starsze, powyżej 10 lat od 10,oo – 12,oo. Te, które miały mniej jak 14 lat, a pracowały - uczyły się 2 godziny, w czasie przerwy obiadowej od 12,oo – 14,oo. Władze okupacyjne zlikwidowały parafię w Srebrnej Górze. Najbliższy kościół, rzymsko – katolicki, znajdował się w Panigrodzu(Alt Frauengarten). Tam, często w tajemnicy przed Niemcami - prowadzono dzieci do I Komunii Św. Pozbawiono tym sposobem wapieńskich górników i ich rodziny - możliwości uczestniczenia w obrzędach religijnych. Pogrzeby odbywały się bez księdza, ślubów starano się nie zawierać. Rodzące się zaś dzieci - mogły otrzymać imiona, tylko zgodne z rejestrem imion ustalonym przez Niemców. Cały obszar objęto godziną policyjną, zakazem podróżowania, zakazem zmiany miejsca zamieszkania bez zgody władz niemieckich. Wszystko obwarowane oczywiście wysokimi karami, za ich nie przestrzeganie. Polacy nie mieli możliwości korzystania z żadnej pomocy prawnej.

Kopalnia soli pod niemieckim zarządem

Kierownicze stanowiska w kopalni soli, zostały obsadzone Niemcami. Jej dyrektorem został Franz Nhricke. Kopalnia, po początkowym zastoju, ruszyła z produkcją soli. Doprowadziło to z czasem również do dużego zatrudniania kobiet, których około 140 przewinęło się przez okres trwania okupacji niemieckiej. Potrzeba produkcji sprawiała, iż zatrudniano również nieletnich(14 – 16 lat), którzy stanowili też dość liczną grupę - 41 osób, która przewinęła się przez kopalnię w czasie wojny. Do połowy 1941r. – Polacy pracujący w Warthegau(Kraju Warty), mogli otrzymywać początkowo 7 dni urlopu, rocznie. Od 1 lutego 1942r. zakazano udzielania urlopów Polakom zatrudnionym w służbie publicznej. W kopalni soli w Wapnie(Salzhof) zgodnie z założeniami miano pracować po 8 godzin, w rzeczywistości pracowano po 10 do 12 godzin. Od stycznia 1943r. wprowadzono zarządzenie o pracy górników w Wapnie, w niedziele i dni świąteczne. Praca powyżej 8 godzin, nie obowiązywała Niemców. Zwolnieni byli też od pracy w niedziele i święta. Wymagano stale od Polaków, pracujących w kopalni – zwiększania wydajności pracy. Warunki bezpieczeństwa i higieny, nie szły jednak za tym, w parze. Powodowało to dużą zachorowalność pośród polskiej załogi kopalni. Pracownicy niemieccy, zajmujący kierownicze stanowiska w administracji, nie mieli odpowiedniego przygotowania technicznego i kwalifikacji zawodowych. Stąd też, duży wysiłek spadał na niewielką grupę Polaków, pracujących w pionie administracyjnym kopalni soli. Kobiety pracowały w systemie dniówkowym natomiast górnicy pod ziemią oraz młynarze, przeważnie na akord. Polacy zarabiali mniej, niż Niemcy pomimo, iż ci pracowali mniej, a do tego też byli mało wydajni. Ustalone dla Polaków, pracujących w kopalni normy żywnościowe, były o ponad 200 kalorii dziennie mniejsze, aniżeli dla ludności niemieckiej. Życie pozostałych, oprócz Wapna(Salzhofu), gdzie była elektryczność – miejscowości, toczyło się wieczorami przeważnie w ciemnościach. Otrzymywane przydziały nafty i karbidu nie wystarczały na bieżące potrzeby. Ratowano się więc kradzieżą tych artykułów z kopalni. Polacy, którzy w jakikolwiek sposób podpadli Niemcom byli wysyłani na posterunek niemieckiej policji w Wapnie. Tam, komendant Ditrich popisywał się swoją władzą, nie skąpiąc razów. W niedalekim Żarczynie, rządzili - będąc panami życia i śmierci dla wielu Polaków, policjanci Helbich, Gensch i Czaja. Szczególnie, ten ostatni – Florian Czaja, który podpisał niemiecką listę narodową, miał powody, aby zaskarbić sobie sympatię swojej nowej ojczyzny. W okresie II wojny światowej, około 50 osób z obszarowo dzisiejszej gminy Wapno - straciło w różnych okolicznościach życie.

Wysiedlenia i zawłaszczenia

Akcja przesiedleńcza na większą skalę ominęła górników z Wapna. Byli zbyt cennym i deficytowym towarem ludzkim dla okupanta, potrzebującego wapieńskiej soli. Z ogólnej ilości 4.923 osób z powiatu wągrowieckiego, wysiedlonych w czasie wojny - mieszkańcy dzisiejszej gminy Wapno stanowili nieduży procent. Byli to przeważnie rolnicy z okolicznych wsi - Rusiec i Podolin. W Ruścu, pierwszą wysiedloną rodziną była rodzina Władysława Nowaka, niezwykle zasłużonego dla naszego regionu pszczelarza. Miało to miejsce, 4 grudnia 1939r. W Podolinie, gospodarstwa po wywłaszczonych masowo rodzinach polskich, zajęli Niemcy. Przykładowo – po Stanisławie Mazurze – Schneider, po Marii Andrzejewskiej – Martin, po Andrzeju Pawlaku – Wentland, po Kazimierzu Sałacie – Radke, po Stanisławie Frydrychu – Zykiert, po Władysławie Adamskim – Rode, po Władysławie Nowaku – Blimke, po Michale Biskupie – Nickiel, po Janie Klockowskim – Grilling, po Michale Czajkowskim – Krenz, po Władysławie Chosińskim – Lausch. Można by mnożyć, kolejne nazwiska Niemców, którzy w Warthegau(Kraju Warty), szukali swojej drogi ku szczęśliwości. Przecież tutaj, wszystko miało być - nur für Deutsche... Los, był jednak na tyle przekorny, że w styczniu 1945r - znów szukali swojej drogi, która miała ich zaprowadzić, tym razem - w nieznane.



Zbigniew Grabowski



Komentarze






anonim na Wapno.info

21:24 20-05-2011

Czas wojny,trudny czas...Moja mama często wraca wspomnieniami do tego okresu... Bardzo ciekawie pan Zbyszek to opisał...


anonim na Wapno.info

22:46 16-05-2011

Bardzo cenne fotografie, szacun dla autora. Skąd masz takie materiały Zbyszek?


Zajrzyj tutaj

Piosenki

Czytaj także

Zacna Nuta

Nasi Przyjaciele

O Wapnie

O nas

Wapno.info

Portal tworzony z myślą o Tobie

Portal społecznościowy Wapno.info powstał z myślą o aktualnych i byłych mieszkańcach Wapna. Jest miejscem spotkań przyjaciół i znajomych oraz źródłem cennych informacji. Więcej...